Szklanka do połowy pusta, czy pełna? - Kompromis.

Jeśli skończyli Państwo osiemnaście lat, a domniemam, że tak właśnie jest, to z pewnością wyzbyliście się już złudzeń, że w życiu możemy osiągnąć wszystko to co mamy zaplanowane i co się nam tylko zamarzy. Oczywiście, małymi kroczami osiągamy pewne sukcesy, przekraczamy kolejne etapy, jednak pomimo wszystko, wciąż niewielu jest takich, którzy z ręką na sercu mogą stwierdzić, że dostali dokładnie to czego pragnęli.


Nasza codzienna egzystencja upływa nam raczej pod takimi hasłami jak: odstąpienie od czegoś, zaniechanie poszczególnej czynności, pogodzenie się z rzeczywistością, oraz kompromis. A te terminy bynajmniej nie świadczą o osiąganiu szczytów możliwości i pragnień, stanowiąc niejako przykłady półśrodków, którymi czasami musimy się posiłkować, aby posunąć się o krok do przodu, bądź przynajmniej nie cofnąć się do miejsca, z którego już udało nam się wyjść. I dokładnie tak jest z kompromisem. Chociaż jego osiągnięcie oznacza ugodę, dojście do pewnego consensusu, to jednocześnie jest obarczone pejoratywnym niejako zabarwieniem ponieważ oznacza, że aby go osiągnąć, musieliśmy się zgodzić na zrezygnowanie z niektórych swoich postulatów czy warunków. Najgorzej mają chyba jednak różnego rodzaju decydenci, czy managerowie, którzy na co dzień, jako jedne z podstawowych narzędzi pracy stosują negocjacje, a co za tym idzie sztukę kompromisu.


Aby było to możliwe potrzebnych jest jednak szereg czynników, których uwieńczeniem będzie zadawalające wszystkich rozwiązanie. Przede wszystkim obydwie strony muszą posiadać umiejętność komunikowania się, co wcale nie jest tak oczywistą i prostą sprawą, ponieważ przy negacjach, u wielu osób ujawnia się silna potrzeba dominacji. Sprawia ona, że uczestnicy, często nie są wręcz w stanie zrezygnować z niektórych swoich postulatów, czy przekonań, bądź uznać prawa swojego rozmówcy do wypowiadania się ale i stawiania wymagań.  Kolejny aspekt, który musi zaistnieć, to świadomość ale również wola porozumienia się. Nie osiągniemy bowiem niczego, jeśli chociaż jedna ze stron, przyjdzie na spotkanie z nastawieniem i przekonaniem, że consensus nie jest możliwy, a niestety istnieją tacy, którzy uznają racje i prawdy, lecz niestety tylko swoje. I w końcu, ostatnia, ale jakże istotna kwestia, a mianowicie umiejętność słuchania. Nie wystarczy po prostu słuchać, trzeba umieć usłyszeć, a czy wszyscy to potrafią i realizują?


Jak widać, tak wydawałoby się prosta sprawa, jaką jest osiąganie porozumienia, może zamienić się w mozolną pracę i długotrwałe negocjacje. Niektórzy, już w trakcie ustalania rozwiązań celowo i z premedytacją, spowalniają tempo prac, ponieważ dopiero wówczas zdają sobie sprawę, ze kompromis będzie oznaczał w pewnym sensie ich przegraną! Nie można bowiem zaprzeczyć czy pominąć faktu, iż aby doszło do finalizacji rozmów, każda ze stron, będzie musiała zrezygnować z niektórych chociaż zamierzeń i planów. 


Jak można zatem poradzić sobie z poczuciem pewnego rodzaju porażki? Należy uświadomić sobie dwa, najbardziej znane podejścia do sztuki kompromisu. Pierwsze, mówi o tym, że istnieje grupa ludzi, która uznaje i trzyma się myśli, iż lepiej mieć szklankę do połowy pełną, aniżeli pustą, i ta ‘oczywista oczywistość’ wydaje się być najsłuszniejszym wytłumaczeniem potrzeby zaakceptowania kompromisu, pozwalającym na pogodzenie się z zaistniałą sytuacją. Drugie podejście głosi natomiast, że połowa wody w szklance, oznacza, że jest ona tak naprawdę do połowy pusta. Nie wiem jednak, po co komu tego typu stwierdzenia i świadome skazywanie  się na pesymizm czy negatywne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Oczywiście zawsze można założyć, że wszystko nie ma sensu, że próby dogadania się, czy chociażby komunikacji i tak spełzną na niczym, ale czemu mamy się tak biczować, naprawdę trudno byłoby mi znaleźć na to wytłumaczenie. Sensowniej jest się chyba jednak przemóc oraz przełamać własne opory, kompromis bowiem wydaje się być lepszą alternatywą od zacietrzewienia, wiecznej walki czy utarczek słownych. Czasami lepiej nawet jeśli miało to by być jedynie dla świętego spokoju,  opuścić gardę, spotkać się na pewnej wysokości i spróbować wypracować rozwiązanie, której w pewnej mierze zaaprobują obydwie strony. Wówczas bowiem nie będziemy tracić czasu na zbędne przepychanki, a wolne i uratowane minuty możemy poświęcić na coś konstruktywnego.
 

[MOBILE]

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

Podziel się spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat opisywanego zagadnienia.

 

 
Szklanka do połowy pusta, czy pełna? - Kompromis.
Oceny: 3 z 5 z 10 głosów