Polowanie na pracodawców - czyli co warto wiedzieć o naszym celu

Jeszcze niedawno nasze złudne wrażenie na temat przyszłości osób w wieku produkcyjnym wyglądało następująco: skończyć szkolę, skończyć studia, władać w sposób komunikatywny językiem obcym, wysłać kilka CV i znaleźć ciekawą, czasem może trochę stresująca, ale wciąż, satysfakcjonującą pracę. No cóż, nie chcę być nośnikiem złych wiadomości, ale niestety - nic z tych rzeczy. Nic, nie wydaje się być gwarantem znalezienia zatrudnienia. Możemy posiadać doświadczenie zawodowe, ukończyć ciekawe kursy, biegle władać językami obcymi a i tak być może już teraz, bądź w nieokreślonej przyszłości, znajdziemy się w sytuacji gdy praca nie będzie pukać do naszych drzwi. Nie ma zresztą co się dziwić, skoro  wszyscy zdajemy sobie sprawę z faktu, że przed każdym pracodawcą i agencją rekrutacyjna leży stos CV z naprawdę ciekawą zawartością.

 

Co zatem możemy zrobić, jak sprawić, żebyśmy to właśnie my, stali się łakomym kąskiem dla podejmujących decyzję o zatrudnieniu?

 

Wydaje się, że najsłuszniejszym sposobem jest zapożyczenie metody z popularnych, kryminalnych seriali czyli próba wejścia w umysł pracodawcy i zastanowienia się czego ci ludzie oczekują od swoich kandydatów ?


Wyobraźmy sobie taki scenariusz: piastuję funkcję menadżera w dobrze prosperującej firmie, który za zadanie dostał znalezienie najlepszego kandydata na jedno ze stanowisk w przedsiębiorstwie. Spośród wyselekcjonowanych kandydatów wybrałam osobę z genialnym doświadczeniem, ba, chyba nawet ze zbyt dużym, która, w związku z powyższym,  niekoniecznie może spełnić się na proponowanym przez nas stanowisku, dwóch kolejnych kandydatów, których historia zawodowa może świadczyć o tym, że poradzą sobie z nowymi obowiązkami i niemalże „świeżynkę” w branży, osobę dopiero raczkującą, która jednak, może okazać się nieoszlifowanym diamentem.

 

Na co położę nacisk podczas spotkań rekrutacyjnych?

 

Prawda być może okaże się frustrująca, czy nawet szokująca, ale od momentu przekroczenia przez aplikanta progu mojego biura, praktycznie przestaję zwracać uwagę na doświadczenie, czy wykształcenie kandydatów. Liczy się osoba i korelacja między moją wizją i oczekiwaniami a otwartością i elastycznością osób rekrutowanych. Co zatem będzie stanowić czynnik decyzyjny? Przede wszystkim, będzie to z pewnością możliwość porozumienia się z kandydatem, a moje słowa powinny być szczególnie zrozumiane przez każdego, kto kiedykolwiek pracował z ludźmi i jest świadomy tego jak różni i po prostu dziwni osobnicy pojawiają się na naszej drodze. W idealnym kandydacie, będę z pewnością szukała uniwersalizmu, żadnych skrajności co nie oznacza jednak nijakości. Każdy bowiem pragnie, zarówno w życiu prywatnym ale i zawodowym, obcować w towarzystwie osób, z którymi da się po prostu przebywać bez większego uszczerbku na zdrowiu. Życie i tak stawia przed nami wyzwania, sytuacje, z którymi nie do końca wiemy, jak sobie poradzić, zatem warto otaczać się takimi postaciami, które nie tylko nie przeszkodzą, ale i pomogą nam uporać się ze wszystkim tym, co przyniesie nam los. Z pewnością również, szukałabym w kandydatach wszechstronności, którą wymusza dzisiejszy rynek. Nie mamy bowiem żadnej pewności, że dzisiejsza koniunktura, będzie się przedstawiać podobnie za rok. Każdy pracodawca potrzebuje zatem elastycznych i plastycznych pracowników, którzy będą się w stanie dopasować do nieustannie zmieniających  się warunków zewnętrznych, jak i takich, którzy nie robią się chorzy na samą myśl słowa: „zmiana”.

Czy ma to coś wspólnego z ukończonymi studiami wyższymi? Śmiem, twierdzić, iż absolutnie nie! Jest to tylko i wyłącznie kwestia predyspozycji osobistych i charakteru każdego z nas. Oczywiście, nie przeczę, każde doświadczenie kształtuje naszą osobowość i nasze "ja", ale to nie ukończony kierunek sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, a stanowi jedynie jedną z części składowych.


To, czego rzeczywiście szukamy u kandydatów to widoczne chęci, energia, entuzjazm i niemalże radość z tego, że znajdują się o krok od wymarzonej posady. Tak, wszystko jak na dłoni, odkrywamy na rozmowach kwalifikacyjnych, na które przychodzą na przykład ci, którzy uważają, że z uwagi na doświadczenie są idealnymi kandydatami, a w związku z powyższym nawet podczas pierwszego spotkania nie dają z siebie nic - przekonani, że to o ich osobę, powinna toczyć się walka. Spotykamy także rzeczowych specjalistów, którzy znają swoją cenę, ale przy tym nie tracą niezbędnej otwartości i życzliwości wobec innych, jak i nowicjuszy, którzy właśnie charakterem i postawą próbują zasłużyć na szansę.


Którego zatem kandydata wybrałabym z postaci przedstawionych na początku? Prawdziwa odpowiedź brzmi - nie mam zielonego pojęcia. Wszyscy wyselekcjonowani na podstawie CV mają jednakowe szanse, wszytko, dosłownie wszystko, zależy od kandydatów i miejcie to na uwadze  zaproszeni na kolejne interview!

 

[MOBILE]


 

Powrót do strony z artykułami

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

Polowanie na pracodawców - czyli co warto wiedzieć o naszym celu
Oceny: 3 z 5 z 19 głosów