Zdążyć na czas: czyli typowe przyczyny spóźniania się.

Jak mantrę powtarzamy maksymę: „czas to pieniądz”, ale w takim razie albo w powyższe twierdzenie nie  wierzymy, bądź kierujemy się zupełnie innymi zasadami. Najwygodniej byłoby nam, gdyby inni szanowali nasz czas, dając nam tym samym dyspensę na nasze spóźnienia. Dlaczego tak się  dzieje, jakie mechanizmy prowadzą do notorycznego nieprzychodzenia na umówioną godzinę jednych, podczas gdy inni nigdy nie mają z tym najmniejszego  problemu.


Rozważania warto rozpocząć od samych podstaw, a zatem od czasów dzieciństwa. To bowiem wówczas właśnie, obserwujemy zachowania naszych najbliższych, w tym rodziców, którzy niejako przekazują nam swoją postawę wobec tematu spóźniania się i poszanowania czasu swojego jak i otaczających nas ludzi.  Jeśli ciągle obserwujemy jedynie zamieszanie, rozgardiasz i wychodzenie z domu o godzinie, o której powinniśmy znaleźć się na miejscu umówionego spotkania, to trudno się dziwić, iż zaczynamy traktować tego typu zachowania jako normę i stan oczywisty. Jeśli zaś, od małego jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej mobilizacji i planowania, prawdopodobnie podobne umiejętności będą nam towarzyszyły w dorosłym już życiu.
Spóźnianie się, dla niektórych norma jak czytamy powyżej, wyssana z mlekiem matki, to często pejoratywne zabarwiona cecha charakterystyczna wielu osób. Skojarzenia są negatywne, ponieważ przychodzenie po czasie to ewidentny brak szacunku wobec osób, z którymi się umawiamy. Nawet jeśli to my jesteśmy tym winowajcą, który się spóźnił, a  który w głębi duszy nie chciał nikogo urazić, to i tak zostaniemy odebrani jako niekompetentni, a nasze : ”nie chciałem”, nic tu nie zmieni. Postawmy się w roli tego, który przychodzi na czas. Może musiał wziąć taksówkę żeby zdążyć, może nie dokończył jakiejś istotnej czynności, aby nie urazić nas przybyciem po czasie, a my tak po prostu przychodzimy po piętnastu minutach, nawet nie zdając sobie sprawy, że druga strona wykonała duży wysiłek, aby zjawić się o umówionej godzinie.


Wyobraźmy sobie również jak taka sytuacja może być irytująca czy deprymująca w środowisku pracy. Nie spodziewajmy się sympatii, kiedy codziennie przychodzimy 10 minut po czasie, ponieważ dziecko znowu nie chciało wstać, tramwaj nie przyjechał, bądź były wyjątkowe korki. Jeśli innym udaje się przychodzić na czas, wypadamy przy nich naprawdę słabo i lepiej zastanówmy się, kiedy nasze zachowanie trafi jako temat rozmowy do szefa.


Znane są również przypadki spóźniania się wynikające po prostu ze strachu. Zdarza się, że z powodu stresu, czy nieokreślonego niepokoju, obawiamy się tej najbliższej przyszłości, a w celu odciągnięcia momentu krytycznego, w którym jesteśmy przekonani, że zdarzy się coś złego, spóźniamy się, myśląc, że to nas niejako uchroni od złego. Często również, zdając sobie sprawę z konieczności wykonania jakieś czynności, której jesteśmy niechętni, wymyślamy sto innych równie istotnych według nas zadań, które choć na chwilę odwleką moment wykonania niezbyt przyjemnego obowiązku.


Dlaczego jeszcze się spóźniamy? Być może nie potrafimy odpowiednio planować swojego czasu. Specjaliści radzą, aby w poniedziałek rano spisać wszystkie zadania, które mamy wykonać w danym tygodniu i rozłożyć je sensownie na poszczególne dni. Pomoże to uniknąć sytuacji, kiedy wszystko zostawiamy na ostatni gwizdek, a więc na piątek, bądź odwrotnie rzucamy się w poniedziałek na wszystkie urzędy z nadzieją, że jeden dzień wystarczy na wykonanie wszystkich zadań, niestety tak się nie zdarza. Co więcej, czasami sami prosimy się o kłopoty, nie sprawdzając na przykład, czy autobus, z którego korzystamy w dni powszednie, ma na pewno taki sam rozkład w weekendy….


Ostatnim powodem, jaki przychodzi mi na myśl jest temperament każdej jednostki. Z naszego charakteru, usposobienia bardzo często wynika fakt, że działamy tak bądź inaczej. Wszyscy znamy w naszym najbliższym otoczeniu, takich, którzy wszystko muszą wykonać na wczoraj, zawsze obawiają się, że z czymś nie zdążą na czas. Takie jednostki czynią często coś zupełnie przeciwnego aniżeli spóźnianie, a mianowicie, pojawiają się w określonych miejscach za wcześnie. Przyczyna najczęściej tkwi w ich perfekcjonizmie, który objawia się pewnym strachem, że inni uznają, że sobie nie potrafimy poradzić. Być może również, takie osoby cechują się małą pewnością siebie, co powoduje, że bardzo zależy im na tym, aby inni jak najlepiej o nich myśleli i postrzegali.


Z drugiej strony, istnieje również grupa osób, którym nigdy się nie śpieszy, nie rozumiejąc po co niektórzy niepotrzebnie ich zdaniem denerwują się, trzęsą, wytwarzają atmosferę zbędnego chaosu: co ma być to będzie, to jest maksyma, którą zdają się kierować.


Reasumując, niezależnie od przyczyn naszego spóźniania się , chyba warto zdać sobie sprawę, ze jest to zachowanie wysoce niestosowne. Wyraża naszą nieumiejętność planowania, brak szacunku wobec drugiej osoby oraz brak profesjonalizmu. Słowa dość ostre, ale przypomnijcie sobie, co kłębi się w waszych głowach jeśli druga osoba się spóźnia.

 

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

Zdążyć na czas: czyli typowe przyczyny spóźniania się.
Oceny: 4 z 5 z 23 głosów