Płeć w biznesie

Równouprawnienie, feministki, parytety - to słowa które zazwyczaj nasuwają nam się kiedy myślimy o społeczeństwie w kategorii jego płci, zapominając o jednym z jego najważniejszych aspektów jakim jest sfera biznesu. A to właśnie w świecie kontaktów  i kontraktów ludzie muszą, borykać się ze stereotypami i często udowadniać swoją wartość, która w oczach rozmówcy niekiedy musi najpierw przekroczyć barierę płci.


Pewnie sama podchodziłabym do sprawy z większym dystansem gdyby nie fakt, że spotkała mnie nikła przyjemność konieczności pokazywania na co mnie stać, która normalnie by mi nie przeszkadzała, gdyby nie fakt, że ewidentnie pewną rysą na tafli była właśnie moja płeć. Dla wyjaśnienia kuluarów całego zdarzenia, warto nadmienić, że posiadam trzy fakultety, kilkuletnie doświadczenie na samodzielnym stanowisku na którym stawiano na decyzyjność oraz długą historię związaną z  zarządzaniem ludźmi i delegowaniem ich do różnorakich zadań. Pomimo powyższego, moje wejście na spotkanie z panem prezesem jednej ze znanych, polskich firm o wieloletniej tradycji spotkało się z jakimś niezrozumiałym dla mnie ożywieniem, i próbą, podkreślam próbą, włączenia do naszej dyskusji elementów o lżejszym zabarwieniu , przeplatanych pytającymi spojrzeniami znajdujących się tam decydentów: „ A co ona w ogóle może wiedzieć oprócz stu sposobów na pomalowanie paznokci?”. Na szczęście, a może powinnam napisać, oczywiście, okazało się, że potrafię coś jeszcze. Coś, co wychodziło poza standard myślenia o kobiecie w kategorii domu, urody czy opieki nad dziećmi. Całe zdarzenie skończyło się tym, że pan prezes korzystał z mojej kompetencji,  wiedzy i doświadczenia przez kilka lat, ale we mnie mimo wszystko ten mało znaczący dla późniejszej współpracy szczegół, zasiał ziarnko pewnego rodzaju niesmaku i niezrozumienia, dlaczego w ogóle płeć miała jakikolwiek wpływ na początkowy kierunek znajomości z przedsiębiorcą.


Stereotyp wygląda następująco: kobiety są, przepraszam za wyrażenie: ale głupsze, słabsze, emocjonalne, niestabilne a do tego dochodzi zawsze perspektywa potencjalnych dzieci, która czyha na większość pracodawców. Mężczyźni natomiast, ci to co innego. Myślenie analityczne, urodzeni przywódcy, ludzie dążący do celu i pewni swoich przekonań gracze. Uf, aż trudno uwierzyć, ze można się pokusić o takie generalizacje ale …


Gdyby jednak właśnie tak wyglądała nasza rzeczywistość, to większość z nas byłaby samotna a światem rządziliby jedynie panowie, trzymający swoje panie zamknięte w wieżach, dziergające ciepłe rękawiczki dla swych pociech. I  choć czasy średniowiecza mamy już za sobą, ludzką mentalność czasem trudniej jest zmienić niż przeskoczyć epokę.


Realny obrazek przedstawia się następująco: kiedy przyjmujemy się do pracy, można czasem odnieść wrażenie, że w firmie pracują same kobiety. Skąd wynika taka konkluzja? Będąc zatrudnianym, zaczynamy naszą ścieżkę kariery zawodowej od z reguły niższych stanowisk, a tam, rzeczywiście zazwyczaj pracuje więcej przedstawicielek płci pięknej aniżeli mężczyzn. Dlaczego? Ponieważ są świetne w kontaktach z innymi, cechują się większą empatią i taktem, z zasady unikają sporów i dlatego też są częściej stawiane przed klientami, których potrafią ujarzmić i w razie potrzeby udobruchać. Co się jednak dzieje wyżej? Ilość kobiet maleje wprost proporcjonalnie do coraz to wyższych pięter i stanowisk w firmie. I niby wszędzie panuje równouprawnienie, kobiety są tak samo albo i lepiej wykształcone od mężczyzn, a jednak bariera awansu staje się często nie do przekroczenia. Gdzie należy szukać przyczyny? Wydaje mi się, że często tkwi ona w samych kobietach i stanowi do tego ich świadomy wybór. Jeśli pragną awansu i wyższego stanowiska, to je po prostu osiągają, a dopiero wówczas, gdy nie do końca przeświadczone są o słuszności nowego pomysłu na życie zawodowe, delikatnie wycofują się bądź decydują na zachowanie statusu quo. Z czego wynikają powyższe decyzje? Wydają się być nadal obarczone stereotypem, który krzyczy wręcz, że kobieta winna się zajmować domem i dziećmi, a zatem jak więc podoła powyższemu jeśli przyjmie awans?  Dlatego też często rozpoczyna powolne wycofywanie się z walki o stołek i nierzadko poddaje się walkowerem. Mężczyzna natomiast nie ma podobnych dylematów, ponieważ wie, że od niego oczekuje się jedynie pieniędzy przynoszonych do domu a w ramach za to otrzymuje spokojny sen, jeśli chodzi o sprawy domowo przyziemne.


Czytając podobne scenariusze, wyraźnie widać błędne koło, w którym wszyscy tkwimy. Kobiety pragną rozwijać kariery a z drugiej strony są matkami, otaczającymi dzieci miłością i troską. Mężczyźni wcale już nie stoją na drodze do awansu pań, ale równocześnie  rzadko kiedy przyjdzie im do głowy zapisać dziecko do lekarza czy zaplanować obiady. Gdzie więc leży złoty środek? Pewnie dokładnie tam, gdzie uda nam się go odnaleźć, a zasadą w pracy powinna być przesłanka, mój szef to świetny przełożony, nie zaś świetny mężczyzna czy kobieta. 

 

[MOBILE]


 

Powrót do strony z artykułami

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

Płeć w biznesie
Oceny: 4 z 5 z 23 głosów