Absurdy polskiego stanu zatrudnienia

Nie wiem, jak pozostali, ale ja już nie reaguję na pojawiające się komunikaty: bezrobocie spada, bezrobocie drastycznie rośnie. Nie wiem, czego innego można się zresztą spodziewać po okresie letnim, kiedy to multum ludzi zostaje zatrudnionych przy pracach sezonowych, tym bardziej, że ten sam scenariusz pojawia się dosłownie co roku. Nie to jest jednak aż tak absurdalne, ponieważ powyższe informacje zawsze będą pojawiać się w prasie, z uwagi na fakt, że jest na nie popyt, ale trochę na przekór, chciałabym zwrócić uwagę na nieco inny aspekt bezrobocia w Polsce.


Jako doradca zawodowy, niezwykle często spotykam się z młodymi ludźmi: studentami i absolwentami, którzy bez ogródek, wyjawiają, że żałują, iż  poszli na studia wyższe. Na początku szokowały mnie takie wypowiedzi, ponieważ jako typowa humanistka, swoich studiów nigdy nie traktowałam jako narzędzia ułatwiającego zdobycie pracy, ale jako sposób na zdobycie wiedzy, obcowanie z erudytami. Do dziś zresztą studiuję i to bynajmniej nie dlatego, że wcześniejszych kierunków nie udało mi się zakończyć, ale dlatego chyba, ze lubię się uczyć i odczuwać ten delikatny dreszczyk przed egzaminami, czy kolejnym kolokwium. Ot, takie hobby na stare lata. Ale wracając do meritum, i problemu młodych ludzi… Po wysłuchaniu kilku wypowiedzi, przestałam się dziwić czy obruszać na wypowiedzi o bezsensowności studiowania.


Na przykład ostatnio, spotkałam się z dziewczyną, która studiuje germanistykę, a więc język głęboko zakorzeniony w naszym szkolnictwie. Na czwartym roku postanowiła, że nie będzie dłużej czekać, i rozniosła swoje dokumenty aplikacyjne do wszelkich szkół jakie znalazła w swoim mieście. Niecierpliwie czekała na telefon, sprawdzając, czy aby na pewno nie rozładowała się jej bateria, i tak minął dwudziesty września, a marzenia o pracy w szkole spełzły na niczym, bądź przesunęły się o rok. Zaraz usłyszę głosy: po co szła na takie studia skoro wszyscy wiemy, że panuje niż demograficzny, co oznacza, ze zatrudnianie nowych nauczycieli i to jeszcze bez znajomości graniczy z trudem. I może macie rację, ale z drugiej strony wszyscy słyszymy zawsze, żeby iść za głosem serca, próbować ile sił robić coś co nas pochłania i daje satysfakcję… Co zatem doradzić osobom w takiej sytuacji.


Dobrze, szkolnictwo zawsze było dość specyficzną branżą, przyjrzyjmy się zatem absolwentom innych kierunków. Co roku uniwersytety wypuszczają na rynek tysiące, tysiące młodych, zapewne zdolnych i pełnym zapału potencjalnych pracowników. Czy nieograniczeni branżą ekonomiści, informatycy czy socjolodzy mają mniejszy problem ze znalezieniem pracy? Okazuje się, że niestety nie. Przede wszystkim dzieje się tak dlatego, że rynek nie nadąża z tworzeniem nowych miejsc pracy, a ci, którzy mogliby przejść na emeryturę, czynią to niezwykle niechętnie, trzymając się swoich stanowisk, w obawie przed otrzymaniem świadczenia z ZUS. Istnieje oczywiście alternatywa w postaci własnej działalności gospodarczej i kusząca perspektywa początkowego płacenia zdecydowanie niższych składek. Sami jednak przyznacie, że jest to mimo wszystko dość ryzykowne posunięcie, chociażby z uwagi na fakt, iż taki młody przedsiębiorca nie ma jeszcze rozeznania jak poruszać się po rynku, a błędy w takim przypadku mogą sporo kosztować. Co więcej, kolejne ograniczenia dla młodych i zdolnych wprowadzają pracodawcy, stosując gdzie tylko to możliwe umowy zlecenia, o dzieło, czy nawet wymuszając zakładanie działalności gospodarczej. Kłopot polega na tym, że rozumiem obydwie strony: nie dziwi mnie, że ci, którzy zatrudniają szukają oszczędności w tych niełatwych czasach, ale co mają powiedzieć trzydziestolatkowie zatrudnieni na umowy o dzieło?


Gdyby tego było jeszcze mało to spotykamy się z tymi wszystkimi oczekiwaniami: najlepiej , żeby taki młody delikwent, znał trzy języki, był po uczelni technicznej i legitymował się doświadczeniem zawodowym zdobytym na studiach. Powiecie że przesadzam, ale to nie są moje słowa, a absolwentów prestiżowych uczelni. W pewnym momencie studiowanie stało się po prostu modne, a magister przed nazwiskiem normą a nie nobilitacją. I właśnie z tego należy sobie zdawać sprawę zastanawiając się jaki kierunek pragniemy wybrać. Już nie jest tak, bądź jest mało prawdopodobnym, że po skończonej psychologii będzie się pracowało w poradni. Młodzi ludzie muszą nauczyć się pewnej otwartości i gotowości do elastycznego poruszania się po rynku pracy, a wówczas nie będą żałować decyzji o podjętych studiach, tylko cieszyć się z rożnych możliwości jakie przynosi samo życie.
 

 

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

 
Absurdy polskiego stanu zatrudnienia
Oceny: 4 z 5 z 22 głosów