Fizjonomika-pseudonauka, czy jednak coś jest na rzeczy?

Poza granicami naszego państwa, gwiazdy, celebryci ale również zwykli obywatele, chadzają do terapeutów, którzy pomagają im zapanować i właściwie organizować swoje życie, wytyczając im kierunki, w których powinni podążać. U nas, terapeuci oddają miejsce coachom, którzy obecnie wiodą prym na rynku, nieustannie poszerzając listę swoich  klientów. To właśnie oni, na razie dość asekuracyjnie i nieśmiało zaczynają wspominać dawno zapomniane i nieporuszane ostatnio pojęcie fizjonomiki, które w pewnym momencie swojego funkcjonowania, zostało uznane za hochsztaplerstwo i pseudonaukę.


Czym jest wspomniana fizjonomika i czy jej zastosowanie jest zasadne? Poglądy głoszone przez orędowników powyższego zjawiska, przekonują, że nasza twarz, jej proporcje, wielkość i położenie poszczególnych narządów, które się na niej znajdują,  świadczą o tym, jakim człowiekiem jesteśmy oraz jakie cechy charakteru nas określają. Sympatycy tego typu twierdzeń głosili również, że nasze lico, podzielone jest na różne sfery, z których to można wyczytać poszczególne informacje.  Jak nietrudno się domyśleć, z części najwyższych: a zatem czoła, dowiemy się o naszej inteligencji i mądrości, z części środkowych: czyli nosa i policzków, o naszych dobrych i uczciwych zamiarach, a z części dolnych: a więc ust i podbródka o naszej sile, werwie i zdrowiu.
I choć nie do końca potrafię sobie wytłumaczyć, skąd miałyby pochodzić czerpane wnioski, o tyle potrafię zrozumieć, iż niektóre kwestie związane z naszym charakterem czy osobowością, są rzeczywiście wyraźnie zarysowane na naszych twarzach.  Na potwierdzenie wystarczy fakt, iż  niejednokrotnie przeprowadzano eksperyment, polegający na przygotowaniu próbki dziesięciu zdjęć, osób nierozpoznawalnych z zarazem ogólnie przyjętych za ludzi o przeciętnej urodzie, które pokazano grupie losowo wybranych obserwatorów. Ich zadanie polegało na określeniu, które z postaci podobają im się najbardziej, a które najmniej, oraz bardziej szczegółowym sprecyzowaniu, jakie cechy charakteru przyporządkowaliby do poszczególnych jednostek, z przymiotników, które zostały im wcześniej przedstawione. Wyniki, nie były zaskakujące, jako że okazało się, iż odbieramy innych w podobny do siebie sposób, przypisując im cechy wysunięte jedynie na podstawie wyglądu. Każdy z nas zresztą pewnie zna tego typu uogólnienia:

 

  • wąskie usta, ściągnięta twarz-to osoba surowa oraz tradycjonalista;
  • krzaczaste brwi- to wizerunek krzykacza, osoby głośniej i nierzadko konfliktowej;
  • pomarszczone czoło- to nie oznaka wieku ale strapienia;
  • nieco wysunięty do przodu podbródek- świadczy o przywódcy, osobie pewnej siebie i lubiącej kontrolować innych;
  • zmarszczki wokół oczu- kojarzą się nam natomiast z dobrocią, cierpliwością oraz uczciwością.


I pomimo, że oczywiście tego typu generalizacje mogą być dla niektórych krzywdzące to nie da się jednocześnie ukryć iż nasz temperament a zatem i charakter, odbija się z wiekiem na twarzy. Zasada jest prosta; im rzadziej się uśmiechamy, czy nawet przybieramy grymas niezadowolenia i dezaprobaty, tym większe prawdopodobieństwo, ze kąciki naszych ust przyzwyczają się do takiej pozycji. Podobnie ma się sytuacja z marszczeniem czoła i znanym wielu stwierdzeniem: „Nie martw czoła, bo ci tak zostanie”. Być może zatem fizjonomika, nie jest nauką ale jak najbardziej może należeć do tak zwanych mądrości życiowych, z których przecież wszyscy czasem korzystamy, i które zawierają w sobie wiele cennych rad i wskazówek. Myślę zresztą, że jest to kwestia zbliżona tematycznie czy problematycznie do mowy ciała, gdzie przecież również na podstawie naszych obserwacji i tak naprawdę wrażenia, podejmujemy decyzję, czy ktoś zachowuje się naturalnie, czy gra osobę zgoła inną aniżeli jest  w rzeczywistości. Z tym jednak wyjątkiem, iż w przypadku ruchów, postawy a do tego mimiki, mamy o wiele więcej czynników do rozpatrzenia, co zdecydowanie zwiększa trafność naszych osądów oraz wysnuwanych wniosków.


Biorąc wszystko pod uwagę, chyba należy przyznać, iż fizjonomika to pewnego rodzaju uogólnienie czy też uproszczenie tego co widzimy, w celu ułatwienia nam odczytywania pewnych znaków. Aby jednak nie zabrnąć za daleko warto zawsze swoje wrażenia skontrastować z rzeczywistością, tak abyśmy wyrazili swój osąd nie tylko na podstawie przypuszczeń, ale również jakiś realnych przesłanek.

[MOBILE]

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

Podziel się spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat opisywanego zagadnienia.

 

 

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

Fizjonomika-pseudonauka, czy jednak coś jest na rzeczy?
Oceny: 0 z 5 z 0 głosów