„To teraz ja wam pokażę!”- jak nie spalić za sobą wszystkich mostów.

Powody oraz motywatory popychające nas do zmiany miejsca pracy są przeróżne. Dla niektórych, taka decyzja podyktowana jest kwestiami zarobkowymi ,dla innych chęcią przełamania pewnej rutyny i sprawdzenia się w nieco innej roli czy konfiguracji. Są też tacy, którzy nie zgadzają się z polityką preferowaną przez firmę, w której są zatrudnieni bądź też stosunkami i atmosferą tam panującą, która, tak na marginesie, może rzeczywiście skutecznie zdemotywować  oraz zniechęcić  nawet tych pełnych zapału i werwy. Niezależnie od tego jakimi przesłankami kierujemy się przy zmianie pracy, bardzo istotne jest to jak załatwimy cała sprawę, ponieważ wielu myśli, że jest to jedynie kwestia zabrania dokumentów i zamknięcia za sobą drzwi, a okazuje się, że nic bardziej mylnego.


Przy zmianie pracodawcy, bardzo często wychodzi na jaw, iż niezależnie od tego czy inicjatywa pochodzi  z naszej, czy z przełożonych strony, całej sytuacji towarzyszą spore emocje. Dzieje się tak dlatego, iż nawet jeśli to my sami jesteśmy prowodyrami, to zazwyczaj do samego końca obawiamy się czy  podejmowany właśnie, bądź co bądź dość znaczący i ważny krok, na pewno się nam przysłuży. Szukamy zatem dodatkowych powodów, które poświadczą słuszność wprowadzanych  zmian. W powyższym celu przypominamy sobie wszystkie negatywne sytuacje które miały miejsce, tym samym niepotrzebnie się nakręcając i pejoratywnie nastawiając wobec kolegów i przełożonych. To tymczasem może doprowadzić, do niepotrzebnego wybuchu, czy też końcowej przemowy, w której to wypunktujemy wszystkim jacy to są niekompetentni, mało efektywni i w ogóle, do niczego się nie nadają. A pytanie brzmi, po co oraz czemu ma to służyć? Rzeczywiście, pewnie w pierwszym momencie poczujemy się lepiej, ale już po chwili zalejemy się rumieńcem wstydu, zdawszy sobie sprawę, że tego typu działania wypadają dość słabo a świadczą o naszej nieumiejętności radzenia sobie ze stresem i emocjami. Co więcej, tak pozostawione wrażenie nie zniknie już nigdy, a w najmniej oczekiwanych okolicznościach przypomni o sobie, a my przekonamy się jaki świat jest mały a na pomysł zmiany pracy nie wpadliśmy tylko my sami.



Istnieje jeszcze jedna metoda pod tytułem: „zemszczę się - ja wam jeszcze pokażę”. Kończących pracę  często dopada wzmożone pragnienie wendety za nadgodziny, raporty czy też jałowe zebrania. Kiedy, jeśli nie przy zmienianiu pracy można to sobie wszystko odbić? Najpierw czekamy więc na poślizgnięcie ze strony pracodawcy przy przekazywaniu nam końcowych dokumentów, może to być: błąd w świadectwie pracy, nie prawidłowo wypłacony ekwiwalent, bądź z opóźnieniem wydane dokumenty. Zawsze istnieje szansa, że coś takiego będzie miało miejsce, a wówczas biegiem do Inspekcji Pracy, niech się teraz oni męczą. Może dla niektórych brzmi to śmiesznie, ale właśnie tego typu praktyki stosowane są przez wielu, i o ile, byli pracownicy nie mają rzeczywistych powodów, aby się gdzieś poskarżyć, to nasyłanie na kogoś jakichkolwiek urzędników, ze zwykłej ludzkiej zawiści, wydaje się być wyjątkowo nieeleganckie i niekulturalne.


Zresztą jak we wszystkich kwestiach, warto zastanowić się na konsekwencjami swoich końcowych wybryków.  Pal licho, co pomyślą o nas inni, lepiej zastanówmy się, co sami sobą reprezentujemy i jak będziemy się czuć po tego typu ekscesach. Czy do końca naszej kariery zawodowej będziemy mieli ochotę oglądać się za plecy i trzymać kciuki, aby nowy pracownik w obecnej firmie, nie okazał się naszym byłym współpracownikiem? Czy z obawy o nieprzychylne opinie i komentarze, zamkniemy wszystkie konta na portalach społecznościowych? Chyba nie ma takiej potrzeby. A dla wciąż kipiących frustracją i chęcią udzielenia innym pstryczka w nos, polecam zapoznanie się ze statykami, które czarno na białym wskazują, że poprzez rożne życiowe konfiguracje, naprawdę nie tak rzadko zataczamy koło i wracamy do poprzednich miejsc pracy, a wówczas lepiej dla nas samych, abyśmy nie musieli tego robić z podkulonym ogonem.


Podsumowując, marzymy o zemście? Dokonajmy jej w myślach, a w świecie realnym pamiętajmy o jednym: nigdzie nie jest idealnie, ale to nie jest powód, aby prowadzić ze wszystkimi krucjaty. Zmieniając miejsce zatrudnienia, podziękujmy wszystkim za dotychczasową współpracę i nie wywołujmy niepotrzebnie sytuacji kłopotliwych. Zresztą, wychodząc z uśmiechem i podniesioną głową damy niektórym większego kuksańca aniżeli awanturując się i odgrażając.


[MOBILE]

 

 

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

Podziel się spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat opisywanego zagadnienia.

 

 
„To teraz ja wam pokażę!”- jak nie spalić za sobą wszystkich mostów.
Oceny: 4 z 5 z 18 głosów