Rodźcie dzieci!

Rodźcie dzieci! Głosi prorodzinny postulat rządowy, a politycy grzmią o kolejnych potomków przerażeni szybkością z jaką starzeje się nasze społeczeństwo. Kobiety tymczasem, z poirytowaniem zagryzają walki i komentują, że chciałyby, gdyby tylko miały dogodną sytuację zawodową a potem wiedziały co ze swoimi dziećmi zrobić. Brzmi przedmiotowo? Być może, ale każda matka wie, że po urlopie macierzyńskim stają przed ogromnym problemem z kim zostawić małą istotę, w sytuacji gdy dziadkom daleko jeszcze do wieku emerytalnego. Rzeczywiście, mogą udać się na urlop wychowawczy, ale ten jest przecież bezpłatny a nie każdego stać na utrzymanie się z jednej pensji. Kobiety zazwyczaj zaciskają więc pięści i znajdują nianię, której oddają praktycznie całą swoją wypłatę obarczone do tego ogromnymi wyrzutami, ze to obca, bądź co bądź osoba, wychowuje ich dziecko, dostarczając jedynie informacji co nowego zdarzyło się w życiu małego człowieka. Inne, jeśli będą miały szczęście, znajdują miejsce w żłobki lub prywatnym punkcie przedszkolnym, decydując się tym samym i świadomie zgadzając na zwolnienia na dziecko mniej więcej co drugi tydzień pracy, gdyż nieuodporniony jeszcze organizm malucha łapie wszystkie wirusy i paskudztwa tego świata, co oczywiście nie może cieszyć się aprobatą pracodawcy. Ale  przecież w tej całej machinie znajdują się  właśnie również właściciele firm, których decyzje i działania nierzadko kierują działaniami ale i losami  kobiet.
Co zatem przedsiębiorcy mogą zaoferować przy ówczesnym dylemacie: dzieci czy pieniądze i kariera? Okazuje się, że proponują coraz więcej. Po pierwsze, wśród udogodnień,  możemy spotkać się z wyprawkami dla przyszłych mam, dodatkowo wydłużonymi urlopami  macierzyńskimi, czy też  opiece medycznej również przewidzianej dla maluszków.  Jedną z kolejnych  możliwości jest dopłacanie do czesnego, które rodzice płacą w przedszkolach i żłobkach, coraz częściej  poszerzone również o coroczną wyprawkę,  przydzielaną  w najbardziej newralgicznym miesiącu, jakim jest wrzesień. Wiele firm stosujących politykę prorodzinną skusiło się również na rozwiązanie polegające na pracy w domu. Istnieją bowiem takie stanowiska i związane z nimi czynności, które spokojnie mogą być wykonywane w zaciszu domowego ogniska, pozwalając kobietom nie tylko nie rezygnować z rozwoju zawodowego ale w tym samym czasie swoją uwagę rozdzielać również na czas spędzony z dzieckiem. Alternatywą dla powyższego rozwiązania są przyzakładowe żłobki, utworzone specjalnie dla pracujących mam, znajdujące się w tym samym budynku, w którym zarabiają one  na życie. Jest to o tyle interesujące rozwiązanie, że kobiety nie tylko zostawiają dziecko ze świadomością, że jest tuż obok, a więc niejako przy niej, ale również mogą je praktycznie w każdej chwili nakarmić, przytulić czy po prostu odwiedzić. A co myślicie o pracy za biurkiem i waszym dziecku leżącym bezpiecznie w kojcu obok? Tak, taka alternatywa również pojawiła się na rynku, ciesząc się niemałym zainteresowaniem wśród żeńskich  części załóg.
Czemu służą te wszystkie zabiegi, które generują przecież koszty dla pracodawców. Co zyskują przełożeni stosując dodatkowe, nieobligatoryjne przecież rozwiązania? Z badań wynika, że tego typu udogodnienia przynoszą wymierne efekty dla przedsiębiorców. Zadowolony pracownik to bowiem szczęśliwy i zmotywowany człowiek. Jeśli dostrzega pomoc i starania swoich przełożonych, swoją pracą i postawą stara się jeszcze bardziej udowodnić, że na nią zasłużył. Świadomość posiadania dziecka czekającego na zabawę ze swoją mamą, powoduje, że kobieta nie traci już bezproduktywnie czasu na pogaduchy, przeglądanie Internetu, tylko skupiona próbuje ogarnąć wszystko w taki  sposób, aby był jak najbardziej efektywny. Co więcej, zanika dylemat wielu pań: praca czy dziecko.  Obserwując inne współpracownice, które po urlopach macierzyńskich wracają do swoich obowiązków, a co więcej do swoich poprzednich stanowisk, stwierdzają, że nie muszą brać nóg za pas i szukać nowego miejsca zatrudnienia tylko spokojnie mogą nie tylko spełniać się zawodowo ale i  realizować swoje potrzeby rodzicielskie. Pracodawca natomiast,  może wówczas spać spokojnie, ponieważ nie musi obawiać się sytuacji, że sprawdzony i doświadczony pracownik zrezygnuje ze stanowiska a ten, jest zmuszony zastąpić go nowicjuszem, którego wyszkolenie i wdrożenie będzie sporo kosztować. Zalety są zatem ewidentne i nie wymagają dodatkowych argumentów. Pozostaje tylko jedno pytanie, gdzie w tych wszystkich dywagacjach znajdujecie się wy i wasi pracodawcy. Czego wam potrzeba aby ze spokojem patrzeć w przyszłość zawodową ale i tą ze sfery prywatnej? 

 

[MOBILE]


 

Powrót do strony z artykułami

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

Rodźcie dzieci!
Oceny: 4 z 5 z 22 głosów