Pokieruj swoim tokiem rozumowania

Życie byłoby o wiele prostsze zarówno dla nas, jak i naszego otoczenia, gdybyśmy rozwinęli i przećwiczyli w sobie umiejętność „odpowiedniego” dla nas samych toku rozumowania. Brzmi niejasno i absurdalnie? Być może, ale przeanalizujmy dlaczego tak twierdzę.


Codziennie jesteśmy bombardowani setkami bodźców i informacji. Wiadomości, które do nas docierają są dwojakie: albo czyste i nieprzetworzone w swojej postaci, bądź już zinterpretowane i przekazane nam już w odpowiednim tonie oraz wkomponowane  w  konkretne okoliczności. I, o ile trudno, choć nie jest to niemożliwe, rozłożyć na czynniki  te pierwsze fakty, przez kogoś już przetworzone, to te czyste dane należą i zależą jedynie od nas.


Zacznijmy jednak od podstaw językoznawstwa a mianowicie od faktu, że nawet najprostsze znaki, którymi się posługujemy są umowne, ale też i odmiennie w swoim znaczeniu, zależnie od kultury i zwyczajnej umowy, której poddajemy się w procesie adaptacji społecznej. I tak najprostsze  kiwanie głową w górę i w dół oznacza potakiwanie w większości krajów, ale w Bułgarii, wręcz odwrotnie, oznacza odmowę. Natomiast pokazanie języka w Polsce, to oznaka braku kultury i cecha często przypisywana niesfornym dzieciom, ale już w Indiach:  uwaga, uwaga: oznaka szacunku wobec rozmówcy.


Skoro więc możemy przyznać, że wszystko to kwestia symboliki i umowy, to tym samym możemy dojść do wniosku, że wszystko możemy również zinterpretować zależnie od tego jak do danej kwestii podejdziemy.


Stąd już prosta droga do zmiany naszego rozumowania na taki, aby programował nas na rozwój, postęp i drogę do sukcesu. Skoro każda rzecz jaka do nas dociera to w momencie jej otrzymania: tabula rasa, to znaczy, że jedynie od nas zależy czy zaszufladkujemy ją tak jak zazwyczaj, czy wysilimy umysł i spróbujemy znaleźć w niej coś nowego, a być może nie nowego, lecz uchwyconego w odmienny niż dotychczas sposób. Wiem, wiem, ciężko tak czytać jak nie ma konkretu. A zatem…


Typowy obrazek dnia codziennego: „będą podwyżki”. Nie, nie, źle mnie zrozumieliście, nie my dostaniemy podwyżki ale urosną ceny produktów dnia codziennego. I teraz zastanówmy się jak wygląda typowa reakcja na taką informację. Oto kilka propozycji: „znowu nie starczy mi do pierwszego”, „to wina rządu, oni tam nic nie robią tylko wymyślają jak zabrać naprawdę pracującym uczciwie ludziom”, „jeszcze trochę to pójdziemy z torbami”, „ciekawe co jeszcze podniosą” i tym podobne. Co łączy te wypowiedzi oprócz pesymizmu, złości i negatywnych myśli? Są tak sformułowane, że chociaż jesteśmy podmiotami niektórych z nich, to wcale nie wynika z tego, że coś od nas zależy, że mamy na cokolwiek jakiś wpływ. Wynika, z nich tylko tyle, że wszystko się dzieje wokół nas i z nami, ale jednocześnie bez naszego wkładu i jakiejkolwiek aktywności. A przecież, po otrzymaniu takiej informacji, można byłoby zareagować z goła inaczej. Oto przykłady: „ trzeba się będzie bardziej sprężyć, żebyśmy nie musieli później kombinować skąd wziąć dodatkowe pieniądze”, „ może i bym jednak poprowadziła ten sobotni kurs, zawsze to parę złotych wpadnie, a i pewnie spotkam kogoś ciekawego”, „w końcu jakaś dodatkowa motywacja, żeby zrzucić tych dodatkowych parę kilo”.


Czy widzicie różnicę? Którą wersję wolicie czytać, a która byłaby prawdziwsza w życiu codziennym?  I najważniejsze pytanie: skoro mogłam dosłownie minuta po minucie wymyśleć, tak dwie skrajne reakcje na podaną informację, to czy to znaczy, że tak samo szybko i łatwo można by wprowadzić w życie tę drugą, bardziej optymistyczną? Dokładnie.


Zresztą, dla sceptyków, proponuję jeszcze jedno pytanie. Wiem, wiem, jesteście przyzwyczajeni do wersji numer jeden, ale tak naprawdę czym jest przyzwyczajenie, czyż nie wyuczonym nawykiem, którego tak samo jak mogliśmy się nauczyć, możemy się i pozbyć? Ok, nawet jeśli dalej mi nie wierzycie, to co wam szkodzi spróbować wymawiać te kwestie, które są bardziej pozytywne, nawet jeśli tym samym dla was, mniej realne? Czy nasz pesymizm, negatywizm coś wnosi, oprócz chandry i nastawienia na „nie” bądź „ to nie ma sensu”? Skoro nie, to chyba nie zaszkodzi spróbować wersji numer dwa? A zatem, spróbujemy?..... I od razu pierwsza reakcja: TAK! 

 

[MOBILE]


 

Powrót do strony z artykułami

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

Pokieruj swoim tokiem rozumowania
Oceny: 3 z 5 z 20 głosów