Zdarzają się sytuacje, w których z różnych powodów potrzebujemy zrobić krok w tył i spojrzeć z dystansu na zachodzące procesy lub osoby, z którymi mamy kontakt. Jednym z mechanizmów, który to umożliwia, jest dehumanizacja. Samo pojęcie ma wyraźnie negatywne skojarzenia, dlatego wiele osób zapytanych wprost zapewniłoby, że go nie stosuje. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście tak jest. Ten proces pojawia się znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać, także w codziennych, pozornie neutralnych sytuacjach. Czasem przyjmuje subtelną formę uproszczeń i skrótów myślowych, które pomagają szybciej działać i podejmować decyzje. Innym razem prowadzi do spłycenia relacji i traktowania ludzi wyłącznie przez pryzmat ich funkcji, roli lub celu. Granica między potrzebnym dystansem a utratą wrażliwości bywa bardzo cienka. Dlatego warto przyjrzeć się temu zjawisku bliżej i zrozumieć, kiedy zaczyna wpływać na sposób, w jaki postrzegamy i traktujemy innych.
- Dehumanizacja to powszechny mechanizm psychologiczny, który pozwala zdystansować się od innych ludzi i uprościć sposób ich postrzegania, często kosztem ich indywidualności i emocji.
- Choć może wspierać efektywność działania i podejmowanie decyzji w trudnych warunkach, jednocześnie niesie ryzyko uprzedmiotowienia ludzi i usprawiedliwiania negatywnych zachowań wobec nich.
- Świadomość tego zjawiska oraz rozwijanie empatii i kompetencji społecznych pomaga ograniczyć jego negatywne skutki i budować bardziej humanitarne relacje.
Spis treści:
- Dehumanizacja – co to jest?
- Jakie są funkcje dehumanizacji drugiego człowieka?
- Jakie są techniki dehumanizacji człowieka?
- Jak przeciwdziałać dehumanizacji?
- Podsumowanie tematu dehumanizacji
Dehumanizacja – co to jest?
Dehumanizacja to proces psychologiczny polegający na odbieraniu innym ludzkich cech, takich jak emocje, indywidualność czy podmiotowość. W efekcie przestajemy postrzegać drugiego człowieka jako istotę ludzką. Zaczyna on funkcjonować jako element zbiorowości, zwierzę lub przedmiot pozbawiony cech. Zgodnie z modelem Alberta Bandury, jest to forma "odłączenia moralnego", która pozwala ludziom na krzywdzenie innych bez poczucia winy. Dehumanizacja prowadzi do łamania praw człowieka i negatywnych zachowań względem danych społeczności, narodowości, polityków czy wrogów. W historii ludzkości efektem takiego postępowania było niewolnictwo, kolonializm i odczłowieczanie rdzennej ludności oraz ludobójstwa.
Warto jednak zaznaczyć, że dehumanizacja nie zawsze ma charakter skrajny. Często przybiera subtelne formy, które ułatwiają działanie w trudnych warunkach lub pod presją czasu. Właśnie dlatego dehumanizacja pojawia się zarówno w codziennych sytuacjach zawodowych, jak i w ekstremalnych okolicznościach.
Jakie są funkcje dehumanizacji drugiego człowieka?
Dehumanizacja pełni kilka istotnych funkcji, które tłumaczą, dlaczego sięgają po nią nawet prawidłowo rozwinięci moralnie ludzie.
Dehumanizacja ogranicza wpływ emocji
Dobrym przykładem jest chirurg pracujący na sali operacyjnej. O wiele prościej będzie mu skupić się na samej kości, którą ma złożyć, niż na człowieku leżącym na bloku operacyjnym. Dzięki temu utrzymuje on precyzję i spokój, które w jego pracy mają ogromne znaczenie. Zaangażowanie emocjonalne mogłoby sprawić, że same myśli mogłyby wywołać wahania, obawy czy drżenie rąk, a na to takiej klasy specjalista absolutnie nie może sobie pozwolić. „Odizolowane zainteresowanie” pozwala skupić się na tym, co w danej kwestii odgrywa rzeczywiście istotną rolę oraz zapewnia sprawniejsze i efektywniejsze działanie. Nie tylko zresztą chirurg, ale i cała branża medyczna w pewnym stopniu opiera się na dehumanizacji człowieka, ponieważ w przeciwnym razie, co chwilę mielibyśmy do czynienia z wypaleniem zawodowym czy przypadkami zbytniego zaangażowania, a co za tym idzie przeładowania emocjonalnego.
Uproszczenie procesów decyzyjnych
Dehumanizacja pojawia się również przy rekrutacjach prowadzonych na dużą skalę. W wielu branżach zapotrzebowanie na pracowników rośnie tylko sezonowo. Jak w takich sytuacjach przebiega poszukiwanie i selekcja kandydatów? Wyobraźmy sobie, że zbliża się czerwiec, sezon truskawkowy, a agencja pracy otrzymuje zapotrzebowanie na 200 osób. Pierwsze pytanie brzmi: czy łatwo znaleźć taką liczbę pracowników? Nie. A co, jeśli dodatkowo każdy z nich musi posiadać aktualną książeczkę SANEPID? Wtedy zadanie staje się jeszcze trudniejsze. W efekcie, często nieświadomie, stosuje się uproszczone podejście do selekcji – przegląda się setki CV, szukając jednej konkretnej informacji: „posiadam książeczkę SANEPID”.
Dehumanizacja jako narzędzie do ochrony własnych celów
Dehumanizacja często pojawia się także wtedy, gdy ktoś za wszelką cenę dąży do realizacji własnych celów – nawet kosztem innych. Czy nie używamy sformułowania „po trupach do celu”? To jeden z najprostszych przykładów tego zjawiska. Osoba skoncentrowana wyłącznie na wyniku przestaje zwracać uwagę na metody, jakimi się posługuje i nie dostrzega ludzi, których spotyka na swojej drodze. Zazwyczaj świadomie zakłada sobie klapki na oczy i skupia jedynie na punkcie, do którego ma finalnie dotrzeć. A inni? Schodzą na dalszy plan, stają się tłem działań, czasem narzędziem, ale rzadko pełnoprawnym podmiotem.
Jakie są techniki dehumanizacji człowieka?
Techniki dehumanizacji mogą przyjmować formy subtelne lub skrajnie radykalne. Często zaczynają się od prostych uproszczeń, a kończą na całkowitym pozbawieniu drugiej osoby cech ludzkich. Świadomość ich istnienia pozwala szybciej wychwycić moment, w którym dystans przestaje być narzędziem, a zaczyna wpływać na sposób traktowania innych.
Zmiana obrazowania drugiego człowieka
Jedną z podstawowych technik jest zmiana sposobu, w jaki postrzegamy drugą osobę. Zamiast widzieć człowieka jako złożoną jednostkę z własną historią i emocjami, zaczynamy upraszczać jego obraz. Dochodzi do redukcji do jednej cechy lub funkcji. Kandydat w rekrutacji staje się jednym zapisem w CV, pacjent jednostką chorobową, a współpracownik wyłącznie rolą zawodową. Dehumanizacja w takim ujęciu pozwala szybciej podejmować decyzje, ale jednocześnie spłyca sposób postrzegania drugiej osoby.
Uprzedmiotowienie innych ludzi
Uprzedmiotowienie, czyli traktowanie kogoś jak narzędzie potrzebne do osiągnięcia celu, oznacza ignorowanie granic, potrzeb i autonomiczności. W takim podejściu liczy się efekt, a nie relacja czy dobro drugiej strony. Znika zainteresowanie emocjami, doświadczeniem i kontekstem życia drugiego człowieka. Osoba staje się mniej ludzka i zaczyna pełnić funkcję środka do realizacji zadania. To mechanizm szczególnie widoczny w środowiskach nastawionych na wynik i presję czasu.
Stereotypizacja i podział „my-oni”
Bardzo silną techniką dehumanizacji jest uogólnianie i przypisywanie ludzi do określonych kategorii. W tym modelu jednostka przestaje istnieć, a jej miejsce zajmuje etykieta. Pojawia się wyraźny podział na „my” i „oni”. Taka perspektywa upraszcza rzeczywistość i pozwala szybciej oceniać sytuację, ale jednocześnie prowadzi do utraty indywidualnego spojrzenia na człowieka. Najlepszym przykładem będzie tu oczywiście wojna i przyjmowanie poglądu, że cały naród, traktowany jest jak jedna masa, wróg, czy oprawca, którego należy zniszczyć. Dehumanizacja umożliwia uzasadnienie wrogości i pozwala łatwiej przyjąć agresywną postawę, niż w sytuacji, gdyby żołnierze mieli zauważyć poszczególne jednostki z małymi dziećmi, matki, osoby chore. Taka personalizacja mogłaby wówczas doprowadzić do zaprzestania ataku, do zastanowienia się, że ten po drugiej stronie to też człowiek, a to nie o to przecież w wojnie chodzi. Tak właśnie działają żołnierze. Muszą zaszufladkować osobę do grupy zwanej „wróg”.
Zanik autonomiczności i wykluczenie
Dehumanizacja może prowadzić również do odebrania drugiej osobie autonomii i tożsamości. Człowiek przestaje być traktowany jako ktoś, kto podejmuje decyzje i ma wpływ na własne życie. W praktyce oznacza to pomijanie jego głosu, potrzeb czy perspektywy. Pojawia się wykluczenie z procesu decyzyjnego lub z dostępu do informacji. Taka osoba funkcjonuje obok, ale bez realnego wpływu i znaczenia.
Jak przeciwdziałać dehumanizacji?
Przeciwdziałanie dehumanizacji zaczyna się od zrozumienia, że mamy do czynienia ze złożonym zjawiskiem, które wpływa na sposób postrzegania innych ludzi i może prowadzić do różnych antyspołecznych zachowań. W środowisku zawodowym ważną rolę odgrywają szkolenia zamknięte, online lub szkolenia otwarte rozwijające kompetencje komunikacyjne, zarządzanie emocjami i budowanie świadomego przywództwa. Kurs z nowoczesnych narzędzi i technik rekrutacji pokazuje, jak odejść od oceniania kandydatów wyłącznie przez pryzmat słów kluczowych w CV czy wskaźników efektywności i skupić się na budowaniu pozytywnego Candidate Experience.
Ważne jest też rozwijanie przez liderów zespołu empatii i umiejętności patrzenia z perspektywy drugiej osoby np. przez udział w szkoleniu z inteligencji emocjonalnej. Pomaga ona lepiej rozumieć emocje pracowników, budować zaufanie i tworzyć bardziej wspierające środowisko pracy.
Podsumowanie tematu dehumanizacji
Wydaje się, że dehumanizacja staje się coraz bardziej powszechna i tak naprawdę wszechobecna w życiu codziennym wszystkich z nas. Stosujemy ją z powodu braku czasu i konieczności upraszczania pewnych kwestii. Skłaniamy się ku dehumanizacji, aby bardziej efektywnie wykonać swoje obowiązki i zadania, a czasami posuwamy się do niej z pewną perfidią i świadomością załatwienia swoich własnych spraw. Niezależnie jednak od tego, w jakim celu, czy w jaki sposób z niej korzystamy, należy zdawać sobie z niej sprawę, a może wówczas prędzej zauważymy, że można się bez niej obejść.
Dehumanizacja zaczyna się od drobnych uproszczeń i sposobu, w jaki postrzegasz innych.
Rozwijają empatię i świadomą komunikację dzięki praktycznym szkoleniom z umiejętności osobistych
Przeczytaj na naszym blogu również:
Żródła: A. Bandura, Selective Moral Disengagement in the Exercise of Moral Agency, „Journal of Moral Education” 2002, nr 31
Maciej Firlit
O autorze:
Założyciel i Prezes Zarządu AVENHANSEN Sp. z.o.o. z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży szkoleniowej. Przeszedł wszystkie szczeble kariery zawodowej od sekretarza, przez HR-Managera, po Dyrektora i Prezesa Zarządu. Duży nacisk kładzie na wysoką jakość obsługi klienta. Jego liberalne podejście do zarządzania, bazujące na partnerstwie, słuchaniu innych i dyscyplinie jakościowej, przyczyniło się do sukcesu firmy AVENHANSEN. Jest precyzyjny, nie akceptuje półśrodków i dróg na skróty. Prywatnie największą radość czerpie z podróżowania i obcowania z naturą.
Więcej informacji: Maciej Firlit