I jak to dalej będzie wyglądać? Czyli: „Co z tą Polską?”

Niedawno byliśmy świadkami dość nerwowego okresu w polityce, który trochę uspokoił się i przysiadł po wygłoszeniu przez premiera jednego z chyba najbardziej interesujących nas przemówień, a mianowicie expose. Donald Tusk, zgodnie z obowiązkiem jaki na nim spoczywał, w ciągu dwóch tygodni od powołania Rady Ministrów, przedstawił nam nic innego jak plan działania oraz zmian, które mają dotyczyć tak naprawdę każdego z nas, a będą stopniowo następować w przeciągu najbliższych czterech lat. Nie uciekajcie jednak, nie przytoczę tu treści wystąpienia premiera, a jedynie wypunktuję te kwestie, które mają największy związek z gospodarką i nami samymi.


Zacznijmy zatem od tego co nieuniknione, a mianowicie od emerytur: jaką receptę znalazł tym razem nasz rząd? Niestety gorzką dla większości z nas. Począwszy od roku 2013, co każde cztery miesiące, wie emerytalny całego społeczeństwa będzie wydłużał się o jeden miesiąc, tak aby w perspektywie osiągnąć pułap sześćdziesięciu siedmiu lat, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, a w szczegółach: w przypadku płci pięknej ma do tego dojść w 2040 roku, a panów: dwadzieścia lat wcześniej. Dobra wiadomość jest taka, że owe reformy mają doprowadzić i zagwarantować to, że pieniądze, które otrzymamy w stanie spoczynku pozwolą nam na życie na poziomie umożliwiającym normalna egzystencję. Co więcej, od teraz rząd co roku ma zamiar waloryzować renty i emerytury, lecz nie procentowo a kwotowo, co podobno doprowadzi do zmniejszenia dysproporcji pomiędzy tymi najbiedniejszymi i najbogatszymi.


Pracodawcy również zgrzytnęli zębami, kiedy usłyszeli, że znowu, przynajmniej na kolejne cztery lata, będą musieli zgodzić się na płacenie dwóch procent większej składki rentowej pracowników, a z drugiej strony, pracownicy służb mundurowych: żołnierze i policjanci, już za osiem miesięcy będą cieszyć się z 300 złotowej podwyżki.  Czyli jak to w życiu jednym będzie lepiej a innym trochę mniej. Można to samo zresztą powiedzieć o ulgach prorodzinnych, które pozostają bez zmian w przypadku pierwszego i drugiego dziecka, a zwiększają się o połowę, przy każdym kolejnym potomku. Dodajmy, że takim obrotem sprawy nie zachwycą się jednak szczęśliwi posiadacze PIT- ów z widniejącą kwotą wyższą aniżeli 85 tysięcy złotych, ponieważ jeśli posiadają oni tylko jedno dziecko, nie będą mogli odliczyć sobie tego od podatku, ani też nie otrzymają becikowego. Zupełna sprawiedliwość bądź jej jawny brak, dopadła natomiast wszystkich jak jednego męża, w przypadku ulgi na Internet, która niniejszym przestanie istnieć.


 Tak pokrótce przedstawiają się propozycje rządu, które dotyczą pojedynczych obywateli. Czy są słuszne, pokaże czas, ale pomimo pewnego rodzaju niepewności i oczekiwania na jutro, już teraz mogliśmy wysłuchać wielu opinii specjalistów oraz ekonomistów. Co jednak sądzą zwyczajni ludzie, którzy być może nie do końca rozumieją dalekosiężne wizje państwa, a bardziej skupiają się na życiu codziennym i płaceniu rachunków. Perspektywa większych emerytur, za dłuższą pracę, wydaje się, nie wywołała zamieszek na ulicach, a nawet została przyjęta dość spokojnie i bez emocji, jest tylko jedno ale, które da się słyszeć z ust licznych osób. Jaki murarz, szwaczka, czy tak naprawdę jakikolwiek pracownik fizyczny będzie wstanie pracować w takim wieku. Kto będzie uczył nasze dzieci, jeśli nikt nie przyjmie młodego, pełnego zapału, elastycznego pedagoga, bo nie będzie można zwolnić tych w okolicach sześćdziesiątego roku życia. Gdzie w ogóle będą pracowali młodzi, kto zagwarantuje im nowe miejsca pracy, skoro rynek pracy ma pomieścić aż taką ilość osób. Poza tym mało kto rozumie zniesienie ulgi na Internet, w sytuacji, gdy wciąż jesteśmy jednym z nielicznych państw w Unii Europejskiej, gdzie jest najmniejszy odsetek osób, które mają do niego dostęp, płacąc za ten przywilej słone pieniądze. Dziwi to tym bardziej, iż akurat w tym przypadku, nawet znawcy twierdzą, iż kwota „uratowana” do budżetu, jest igłą w stogu siana, a po rozdzieleniu na poszczególnych Kowalskich, była często jedynym argumentem za korzystaniem z dostępu do Internetu. Daje się również słyszeć głosy satysfakcji i zadowolenia z pierwszych kroków podjętych w związku z reformą KRUS, słyszalne szczególnie z ust tych, którzy znają co poniektórych „biednych rolników” mieszkających zresztą w tych samych blokach, co zainteresowani, którzy to zgodnie z prawem mogą cieszyć się nieporównywalnymi ulgami wobec wszystkich innych obywateli.


Sytuacja przedstawia się zatem dokładnie tak jak zawsze: jedni są poirytowani i żywią ogromne poczucie żalu, podczas gdy kolejni odsapnęli z ulgą, świadomi, że ręka rządu tym razem ich nie dosięgła, a nawet nagrodziła. Panta rhei, jak głosił klasyk, i tak ma to miejsce obecnie, a gdzie nas to zaprowadzi, nie wiadomo, i tak naprawdę nie wie tego zarówno Kowalski, jak i ten ekspert od emerytur.
 

 

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

Podziel się spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat opisywanego zagadnienia.

 

 

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

I jak to dalej będzie wyglądać? Czyli: „Co z tą Polską?”
Oceny: 4 z 5 z 19 głosów