Dzisiejszy ekshibicjonizm

Definicja słowa ekshibicjonizm, umieszczona na stronie Wikipedii mówi o stanie, w którym jednostka osiąga przyjemność seksualną poprzez publiczne obnażanie swoich narządów płciowych, wywołując przy tym szok czy skonfundowanie przypadkowych widzów, co jeszcze zwiększa przyjemność czerpaną z powyższego aktu. Uważam jednak, że tego typu pojmowanie słowa ekshibicjonizm już dawno ewaluowało, przybierając zupełnie nowe znaczenie. Dzisiejszy ekshibicjonizm pojawił się bowiem u większości z nas, którzy niejako wciągnęli się czy zafascynowali nowymi możliwościami jakie przyniósł nam Internet.


Wszystko zaczęło się od portalu: „Nasza Klasa”, który choć obecnie nie święci już dawnego  tryumfu, to jeszcze niedawno obecność na jego łamach, praktycznie świadczyła o naszej przynależności do społeczeństwa, a ilość osób, które widniały jako liczba naszych znajomych mówiła i pokazywała innym do jakiego stopnia jesteśmy lubiani bądź po prostu fajni. Do tego doszły jeszcze zdjęcia dodawane przez uczestników, które każdy z przynależnych tam osób, namiętnie oglądał oraz komentował, poznając dzieci uczestników portalu, ich samochody, mieszkania, a czasami …nawet  wdzięki, uwidaczniane na pseudo artystycznych sesjach.


Szybko jednak okazało się, że to za mało, że potrzebujemy także ujawniania naszych myśli, planów dnia, prowadzenia dyskusji, które każdy może podejrzeć, choć to chyba niewłaściwe słowo, ponieważ zawsze były one i są  ogólnie dostępne. I tak większość osób przeniosła się na „Facebook’a”, gdzie stworzono nam niemałe pole do popisu. Tutaj bowiem nie tylko mogliśmy pochwalić się ukończonymi szkołami, ale również dodać naszych pracodawców, ujawnić, jaki jest nasz stan cywilny, wpisywać komentarze, wklejać linki i oczywiście zdjęcia, niezliczoną ilość zdjęć.
Dlaczego uważam powyższe zjawiska za ekshibicjonizm?, dlatego, że niektóre profile na przeróżnych portalach zdają się żyć bardziej aniżeli ich rzeczywiści i realni przecież właściciele. Czy słyszeliście o przerwanym ślubie, ponieważ osoba go zawierająca postanowiła podzielić się radosną nowiną na Facebook’u? Czy to normalne, że proszę koleżankę abym informacje o narodzinach jej dziecka, otrzymała ze standardowych źródeł, a nie portali.


Czym  są informacje o tym, ze teraz robię pączki, (których zdjęcie oczywiście wkleję), a wieczorem idę do opery (na dowód: pstryk zdjęcie biletu). Jak to jest, ze dowiaduję się że koleżanka, z którą pięć lat temu pracowałam, i której z dużym prawdopodobieństwem nie poznałabym na ulicy, jest w pierwszym miesiącu ciąży, o czym ja i pozostałych dwustu „znajomych”, wie szybciej aniżeli jej własny ginekolog.


Może jestem zbyt staromodna, sztywna czy uszczypliwa ale niektóre wpisy czy zdjęcia, po prostu powalają z nóg. Czasami zastanawiam się, czy partnerzy opisywanych osób, zdają sobie w ogóle sprawę jak dogłębnie i szczegółowo jesteśmy informowani o ich życiu, jakie zdjęcia widnieją ogólnie dostępne w sieci, i czy gdyby byli tego świadomi, zaaprobowaliby taki stan rzeczy. 


A z drugiej strony może trzeba zastanowić się, czy te wszystkie wpisy i obrazki  to realność czy może tylko fasada i wirtualnie skonstruowane życie, niczym w popularnej grze komputerowej.
Można bowiem czasami odnieść wrażenie, iż z powodu niskiej samooceny, być może zbyt wygórowanych oczekiwać, czy przeświadczenia o tym, że nasze życie nie do końca wygląda tak, jak sobie niegdyś wymarzyliśmy, staramy się je naprawić a w tym celu trochę podrasować w sieci.  Być może sami potrzebujemy zapewnienia o tym, że nie jest tak źle jak się nam wydaje, że te zdjęcia z Turcji: na plaży, przy plaży, w basenie świadczą przecież o tym, że jednak na coś możemy sobie pozwolić i nie musimy czuć się gorzej od pozostałych.


Wydaje się, że sieci społecznościowe nie są dla wszystkich, ponieważ każdy posiada jednak trochę inną wrażliwość czy potrzebę dzielenia się. Podczas gdy jeden, wykorzysta Internet do komunikacji z przyjaciółmi, czy pozostawania w kontakcie z dalszymi znajomymi, często zresztą przebywającymi w odległych zakątkach świata, to inny uczyni z portalu swój najważniejszy punkt dnia i wręcz uzależni się od potrzeby umieszczania tam jakichkolwiek wpisów, czy informacji, a my przestaniemy odczuwać potrzebę realnych spotkań, gdyż wszystkiego będziemy mogli dowiedzieć się i przeczytać w sieci.

[MOBILE]

 


 

 

Powrót do strony z artykułami

 

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

 


 

Podziel się spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat opisywanego zagadnienia.

 

 

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

Dzisiejszy ekshibicjonizm
Oceny: 0 z 5 z 0 głosów