Dlaczego niektórzy pracownicy niechętnie korzystają ze szkoleń

Jeśli już rozpoczęliśmy naszą drogę zawodową, to niezależnie od tego czy jesteśmy konsultantem do spraw marki własnej czy operatorem linii produkcyjnej, uczestniczymy w szkoleniach. Jaki mamy do nich stosunek? Stosując pewne uproszczenie można by wyróżnić trzy postawy. Postawa numer jeden: to reakcja idealna: nauczę się czegoś nowego, będę mógł zasięgnąć porady w spornych kwestiach, poznam ludzi z branży, poszerzę swoje umiejętności. Postawa numer dwa: olewająco-obojętna: super, nie trzeba będzie się wysilać, posiedzi się trochę, posłucha, poobija a zawsze to trochę czasu zleci. Postawa trzecia-nie chcę, ponieważ się boję. I o ile dwa pierwsze nastawienia są logiczne i łatwo wytłumaczalne, tak to trzecie jest dla wielu zaskakujące, szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę ilość osób, które tak właśnie reagują.


Poznajmy przyczyny jakie wpływają na takie zachowania.


Argument numer 1.

Coś będą ode mnie chcieli. Pracownicy dobrze wiedzą, jaki jest częsty powód wysyłania podwładnych na szkolenia. Stanowią one swoiste przygotowanie do rozszerzenia poziomu obowiązków, do zmiany profilu zadań, jaki przysługuje zatrudnionemu a co za tym idzie, do zwiększenia odpowiedzialności. Tego typu „awans” nie wszyscy tak jednak traktują, odbierając go nawet jako karę, której z udręczeniem muszą się poddać. Jaką rolę pełni zaś tu samo szkolenie? Wysyłany nań pracownik, obawia się, że ukończenie warsztatów będzie równoznaczne z faktem, że jako uczestnik powinien wyjść z niego niczym alfa i omega, obeznany, pewny tego jak skorzystać z wiedzy jaką posiadł, bogatszy w gotowe rozwiązania, po prostu wart pieniędzy jakie zostały w niego zainwestowane. A co jeśli nie podoła, nie sprosta sytuacji, ba, nic nie wyniesie ze szkolenia? I tutaj ogromna rola zwierzchnika, który jako doskonały obserwator powinien zawczasu zauważyć wahania podwładnego i spróbować sprostać obawom, jakie wywołuje weń konieczność szkolenia. Odpowiedni dobór słów, wyjaśnienie powodów delegowania pracownika i wreszcie „odczarowanie” kary i przemienienie jej w znaczenie nagrody, może właściwie nastawić zatrudnionego i spowodować, że będzie on rzeczywiście coś w stanie wynieść z propozycji poszerzenia swojej wiedzy i umiejętności.


Argument numer 2.

Ośmieszę się. Niska samoocena, przysłowiowa walka szczurów w firmie, powodują, ze wiele osób żywi prawdziwą niechęć do  szkoleń z powodu obawy, że się ośmieszą. Już tam byli, już to widzieli i wiedzą, że czasami należy wziąć udział w zadaniu, reprezentować grupę, stanąć do scenki, czy też podzielić się swoim doświadczeniem, a nie ma przecież dla nich nic bardziej przerażającego. I najgorsze jest to, ze ich trauma wcale nie musi wynikać z doświadczenia,  bowiem często jest to tylko, a dla nich, aż -strach, że tak się właśnie stanie. Oczywiście warto popracować nad sobą i przekraczać swoje wewnętrzne granice, ale z uwagi na to, że nie zawsze jest to ten moment, kiedy się udaje, to trener, okiem fachowca, powinien ocenić i zauważyć, kto należy do grona tych prawdziwych chętnych, a kto w męczarniach robi dobrą minę do złej gry.


Argument numer 3.

Boję się konfrontacji. Wiele banków, koncernów, posiada swoje placówki rozsiane po całej Polsce. Od czasu do czasu, pragnąc szerzyć ducha jedności wśród pracowników i identyfikacji z firmą, organizowane są wielkie zwołania wszystkich zatrudnionych połączone ze szkoleniami. I o ile, dla osób z wielkich aglomeracji, jest to chleb powszedni, to dla wielu pozostałych, stanowi rodzaj wyzwania nie zawsze przynoszącego jedynie pozytywne odczucia. Muszą oni spać w hotelu, zostawić na kilka dni rodziny i przede wszystkim skonfrontować się z tymi, których na co dzień słyszymy jedynie po drugiej stronie słuchawki. Na szkolenia przyjeżdżają w skromnym gronie trzech, czterech przedstawicieli z danej placówki i muszą zderzyć się z przedstawicielami całej siedziby, pani dyrektor, dyrektora finansowego i całego ich żargonu, zazwyczaj nie do końca przecież rozumianego. Tamci się znają, pracują ze sobą na co dzień, piastują najważniejsze stanowiska w firmie, a my? Małe żuczki z prowincji, które nadrabiają miną i udają, że panują nad sytuacją. Rzeczywiście, może nie wyglądać to zachęcająco.


Szkolenia, tak czy siak stanowią część naszego życia. Czy jest więc jakaś rada dla tych wszystkich zrozpaczonych, którzy nie wiedzą jak przełamać złą passę i skorzystać z nauki? W takiej sytuacji, zawsze proponuję zrobić to po swojemu i na naszych warunkach. Swoje kroki kierujemy do profesjonalnej i życzliwej dla ludzi firmy szkoleniowo-doradczej AVENHANSEN, wybieramy wśród licznych szkoleń to, które dopasowane jest do nas indywidualnie, bądź prosimy o poradę eksperta i nie pozostaje nam nic innego jak tylko odliczać dni do uczestnictwa w spotkaniu, które może odmienić nasze nastawienie, a co za tym idzie, i zawodowe życie. Z dala od nakazów szefa, presji otoczenia, wybieramy i korzystamy z czegoś skrojonego właśnie dla nas i przynoszącego korzyści nikomu innemu, jak nam samym.  Czy można oczekiwać czegoś więcej? Zapraszamy! 

 

[MOBILE]


 

Powrót do strony z artykułami

 


 

AVENHANSEN Sp. z o.o. zezwala na kopiowanie i wklejanie na inne strony internetowe powyższego artykułu pod warunkiem dodania pod artykułem poniższego tekstu i dodania linka do tej strony:

Artykuł jest własnością firmy szkoleniowej AVENHANSEN Sp. z o.o.

Link do artykułu »

Aleksandra Bilińska

Masz pytania? Porozmawiaj Manager ds. Organizacji Szkoleń
515 212 448 abilinska@avenhansen.pl Zadaj pytanie

Podobne artykuły

Dlaczego niektórzy pracownicy niechętnie korzystają ze szkoleń
Oceny: 3 z 5 z 21 głosów